Recenzje książkowe

Anatomia moralnego skrzywienia. Skolioza Konrada Laskowskiego to debiutancki kryminał, który zdecydowanie wykracza poza ramy swojego gatunku, stając się bezkompromisowym studium ludzkiej natury i granic moralności. Autor, na co dzień związany z sektorem bankowym i traktujący pisanie jako sposób oswajania codzienności, wnosi do polskiej literatury kryminalnej głos surowy, świeży i pozbawiony zbędnego lukru. Punktem wyjścia dla fabuły jest makabryczne morderstwo młodego mężczyzny na peryferiach Łodzi, w pobliżu nowo powstałej stacji kolejowej na Radogoszczu. Ofiara została pozbawiona krwi przy użyciu niezidentyfikowanego narzędzia, co otwiera intrygujący i niepokojący wątek eksperymentalnej medycyny oraz kontrowersyjnych metod leczenia nowotworów. Wokół tej brutalnej zbrodni Laskowski buduje intrygę, której osią staje się desperacka walka z czasem o życie siostry. To właśnie nieustannie uciekające minuty popychają bohaterów na drogę, z której nie ma już odwrotu, a szlachetny cel – podyktowany miłością do rodziny – zaczyna wymagać coraz bardziej przerażających środków. Tytułowa Skolioza jest przede wszystkim metaforą moralnego skrzywienia bohaterów. W świecie powieści nie istnieje prosty, czarno-biały podział na dobro i zło. Autor z dużym wyczuciem operuje szarą moralnością, pokazując, jak daleko potrafi posunąć się człowiek postawiony w sytuacji skrajnej. Stawia przy tym pytanie, które wybrzmiewa przez całą powieść: czy ratowanie bliskiej osoby usprawiedliwia złamanie własnych zasad? Laskowski nie udziela jednoznacznej odpowiedzi, lecz konsekwentnie prowadzi czytelnika przez kolejne etapy moralnej degradacji swoich bohaterów. Najpełniej widać to w kreacji głównego duetu łódzkich śledczych z wydziału zabójstw. Adam Stępiński, znany jako „As” lub „Sempa”, to doświadczony detektyw o skrajnie cynicznym usposobieniu, krytyczny wobec współpracowników i niezachwiany w przekonaniu o własnej nieomylności. Dodatkowo nosi w sobie urazę po dawnej bójce na Piotrkowskiej ze swoim obecnym partnerem. Karolina Joanna Poniatowska

Powieść Małgorzaty Garkowskiej „Dwa życzenia” to jedna z tych lektur, które rezonują w czytelniku na długo po przewróceniu ostatniej strony. Choć autorka z niezwykłą precyzją odmalowała klimat międzywojennej Warszawy, to nie nastrojowe tło historyczne, lecz fascynująca psychologia bohaterów stanowi o bezsprzecznej wyjątkowości tej pozycji. Główna bohaterka, Helena Orłowska, jawi się jako postać tragiczna w swej naiwności i bezgranicznym pragnieniu wolności. Jej determinacja w dążeniu do realizacji marzeń o karierze śpiewaczki staje się katalizatorem zdarzeń, w których granica między życiowym triumfem a osobistą katastrofą okazuje się niebezpiecznie cienka. Najbardziej przejmującym elementem narracji jest kontrast między dwiema męskimi postaciami definiującymi świat Helenki. Z jednej strony staje Julian – postać mroczna i skrajnie niebezpieczna. Jego obecność w życiu dziewczyny to majstersztyk manipulacji; pod maską czarującego amanta Julian bezlitośnie wykorzystuje emocjonalne deficyty Heleny, wciągając ją w gęstą sieć intryg i kłamstw. Stawka tej gry jest wysoka, gdyż zagraża nie tylko reputacji bohaterki, ale i bezpieczeństwu całej jej rodziny. Zupełnie inaczej nakreślony został wątek Kostka, którego miłość do Helenki stanowi emocjonalny fundament całej opowieści. Ich relacja, naznaczona piętnem zakazanego uczucia ze względu na bliskie więzy pokrewieństwa, została opisana z wielką subtelnością i literackim wyczuciem. Kostek to bohater autentyczny w swoim rozdarciu – jego ucieczka w żołnierski dryl oraz pozorny hedonizm są w rzeczywistości desperacką próbą zagłuszenia miłości, której nie sposób wymazać z serca. W godzinie próby, to właśnie on – dotąd postrzegany jako beztroski lekkoduch – staje się jedyną instancją zdolną do ocalenia Helenki z sideł prześladowcy. Powieść tę polecam każdemu, kto szuka w literaturze nie tylko sugestywnych opisów czy doskonałego wyczucia epoki, ale przede wszystkim odwagi w ukazywaniu, że cena za spełnienie najskrytszych pragnień bywa druzgocąca. Małgorzata Garkowska udowadnia tym dziełem, że jest jedną z najciekawszych współczesnych obserwatorek ludzkich dusz.

Karolina Joanna Poniatowska

 Krzysztof Drozdowski w książce „Sowieckie tajemnice II wojny światowej” eksploruje mało znane działania Związku Radzieckiego podczas tego konfliktu, przedstawiając je w sposób przystępny i pełen literackiego wyrafinowania. Jego styl charakteryzuje się zwięzłością i klarownością, co sprawia, że nawet najbardziej skomplikowane zagadnienia historyczne stają się łatwe do zrozumienia. Dla takiego laika jak ja, ale zapewne również dla bardziej wymagających czytelników. Autor unika zbędnych ozdobników, pozwalając czytelnikowi skupić się na meritum – faktach i analizie, bez niepotrzebnych dygresji. Drozdowski skutecznie łączy suche fakty historyczne z porywającymi opowieściami, które nadają pracy dynamiczny charakter. Każda poruszana kwestia jest precyzyjnie osadzona w kontekście, a kolejne wydarzenia są logicznie powiązane, co nadaje narracji płynność i uporządkowanie. Książka nie unika trudnych tematów, a opisy brutalnych wydarzeń, jak te związane z działaniami Majranowskiego, przyciągają uwagę swoją bezkompromisowością. Drozdowski odważnie podejmuje wątki, które często są marginalizowane w mainstreamowych opracowaniach, co nadaje książce autentyczności i pozwala czytelnikowi odkryć mroczne karty historii. Szczególnie poruszający był dla mnie rozdział o oblężonym Leningradzie, gdzie autor kontrastuje życie ludności cywilnej z luksusem, w jakim żyli sowieccy oficjele. To zderzenie skrajnych realiów długo pozostaje w pamięci. Moim ulubionym fragmentem była historia Filipa Dadajewa, tancerza, który został sobowtórem Stalina. To niezwykły przykład opowieści, którą Drozdowski snuje z lekkością, mimo jej absurdalności. To jedna z licznych historii, które czynią książkę pasjonującą i godną uwagi. „Sowieckie tajemnice II wojny światowej” to solidna publikacja historyczna, która dzięki połączeniu rzetelnej analizy z fascynującą narracją, nie tylko uczy, ale i intryguje.

 
                                                                                                                 Karolina Joanna Poniatowska

       Paweł  Zbroszczyk  w  „Darze Anomalii”  stworzył świat, który  przyciąga swoją oryginalnością  i złożonością. Choć początek może niektórych zniechęcić swoją powolnością, szybko okazuje się, że to tylko preludium do jednej z najbardziej zaskakujących  fabuł,  jakie   miałam  okazję  czytać  w     ostatnim    czasie.  Bohaterowie,   szczególnie   ci drugoplanowi, są niezwykle barwni i nietuzinkowi. Bez zdradzania zbyt wielu szczegółów, muszę przyznać, że przewidzenie tożsamości Brena dało mi pewną satysfakcję, choć żałuję, że jego rola szybko zmieniła się w uciekiniera. Byłoby ciekawiej, gdyby pozostał w ukryciu na dłużej. Zbroszczyk znakomicie wykreował świat pełen grozy i brutalności. Obrazy, takie jak podniebne więzienie czy sceny w kostnicy,   zapadają   głęboko    w   pamięć,  budując   mroczny   i niepokojący klimat. Autor umiejętnie wplata elementy sarkazmu i czarnego humoru, co nadaje książce unikalnego charakteru. Relacja Brena i Leby rozwija się w ciekawy sposób, a motyw kolorowych piór Parkan dodaje historii głębi. Mam    nadzieję,   że    w kolejnych tomach pojawi się więcej Piewców, gdyż ich wątek został zbyt krótko przedstawiony. Choć książka kończy się w sposób, który pozostawia wiele niewyjaśnionych kwestii, i czuć niedosyt, zachęca do sięgnięcia po kontynuację. „Dar Anomalii” to solidne fantasy, które wyróżnia się na tle innych dzięki unikalnemu światu i zaskakującym zwrotom akcji. Jest to powieść, która pozostawia chęć na więcej.

Karolina Joanna Poniatow